Wiecie co, K. zrobił mi świetną grafikę na bloga. Niestety, ponieważ robił szybko i pomiędzy niańczeniem syneczka a robieniem nam obiadu, zapomniał o optymalizacji na smartfony... Także sorry, K., wracam do szablonu Bloggera, a o nowym pomyślimy z czasem. Póki co: nasz weekend i nowy tydzień, który zaczął się dość miło, a skończy- może nawet jeszcze milej, pomimo że nic na to nie wskazywało. Skąd to wiem i dlaczego akurat tak? Nie widzę innej możliwości, skoro już zaprosiliśmy gości na- TADAM!- Pierwsze Urodziny Panicza. O tym zaraz. Weekend spędziliśmy zupełnie cudownie, żałuję że nie może być tak codziennie. Wstaję rano, ogarniam synka, robię nam śniadanie, w tym czasie K. spaceruje z psem i zastanawia się jak uprzyjemnić nam ten dzień... Stop. Oczywiście, że nie. W piątek odstawiliśmy Potomka i Piesia do babci- "na nocowanie", dzięki czemu mogliśmy spokojnie uzupełnić zapasy w lodówce, rozejrzeć się za kilkoma niezbędnymi rzeczami (wg. mojego męża), a następnie sp...